Pokazywanie postów oznaczonych etykietą narodowcy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą narodowcy. Pokaż wszystkie posty

sobota, 16 listopada 2013

Faszystowska Polska idzie, albo władza ją pogoni, albo oni ją i nas


Czy Polska (III RP) już jest, jak Republika Weimarska, z której narodziły się hitlerowskie Niemcy? Takie pytanie należy zadawać, bo państwo zawodzi. Ministrowie wzruszają ramionami – nic się nie stało.

Operetkowy tzw. Marsz Niepodległości przeszedł sobie ulicami Warszawy (choć rozwiązany), to więcej dokonał spustoszeń niż monachijski pucz pajaca z wąsami.

Czy czeka nas jakaś Noc Kryształowa, którą następnie zainicjował w Niemczech pajac z wąsami?

Przyglądnijmy, co się stało. Tęcza spalona, bezdomni ze squatów pogonieni i Ruskom obrzucili ambasadę racami i koktajlami Mołotowa. Mało? To więcej zrobiono niż hajlująca młodzież pajaca z wąsami w Monachium.

A potem była Kryształowa Noc. Co – Żydów u nas nie ma? Dzisiaj Żydami są „pedały”, „lewaki”, „czarnuchy”. Przecież krzyczą o tym na ulicach, noszą to na transparentach, sprayem wypisują na murach.

Sytuacja jest poważna. Jeżeli nie zgniecie się w zarodku tej hydry, to któregoś dnia obudzimy się, a krajem będzie rządził rodzimy pajac z wąsami.

Jakkolwiek ten pajac będzie się nazywał – Zawisza, Kaczyński, Macierewicz.

Weimar sobie nie poradził, a dlaczego my mamy sobie poradzić, zwłaszcza, że sobie nie radzimy do tej pory. Coraz silniejsze to tałatajstwo.

Stają się groźni, zagrażają polskiemu bytowi państwowemu. A władza drży i pieprzy, że nic się nie stało. Wicenaczelny „Wyborczej” Jarosław Kurski przestrzega:

W Polsce wyrosła skrajna prawica, siła poważna i groźna. Są dobrze zorganizowani. Potrafią zmobilizować do przyjazdu do stolicy kilkadziesiąt tysięcy żarliwych demonstrantów. Co ważne – młodych! Mają swój network, media oraz idoli – też operetkowych. W demokratycznym i gnuśnym świecie konsumpcji oferują powabną ideologię wielkiej Polski, dla której warto żyć, walczyć i ginąć. To ich doświadczenie generacyjne, wspólnota, w której czują się lepsi od „pedałów”, „lewaków”, „czarnuchów”. To ich rewolucja narodowa.

To idzie faszystowska Polska, władza musi to rozgonić, bo inaczej ich pogonią, a potem nas.

środa, 13 listopada 2013

Czekając na zabójstwo – kto z nas padnie trupem pod ciosami katolików, patriotów, endeków?

Cytat z nieśmiertelnych „Kwiatów polskich” Juliana Tuwima. Jakże on pasuje do tego, co działo się podczas tzw. Marszu Niepodległości. Kibole, nacjonaliści, „kwiat polskiego barachła” spalili Tęczę na placu Zbawiciela, obrzucili płonącymi racami i koktajlami Mołotowa ambasadę Rosji, ale przede wszystkim uderzyli na ludzi w skłotach.

Prędzej, czy później skończy się to zabójstwem ludzi. To przerabiają inne kraje, a polska policja się przyglądała. Władze reagują, jakby się bały tych „katolickich” drani.

Przestaną być draniami, gdy zabiją, będą zabójcami. To wydaje się być nieuchronne, jeżeli służby chroniące naród nie chwycą ich za twarz.

W tym roku policja oraz Ministerstwo Spraw Wewnętrznych zastosowały wobec narodowców taktykę strusia. Minister Sienkiewicz uznał, że można oddać kontrolę nad sytuacją organizatorom marszu oraz ich bojówce tzw. Straży Niepodległości. Bojówkarze mogli więc spokojnie odłączyć się od marszu i wybijać szyby w skłocie Przychodnia. Socjolożka Anna Zawadzka w rozmowie w radio TOK FM zauważyła, że napad na Przychodnię niewiele się różnił od międzywojennych pogromów organizowanych przez ONR i MW. Widać największym wyczynem dla młodych nacjonalistów jest pobicie „lewaka”, wybicie szyby w cudzym domu, atak na ambasadę, podpalenie Tęczy na placu Zbawiciela oraz sterroryzowanie okolicznych mieszkańców. To wszystko działo się pod czujnym okiem warszawskich policjantów, którzy stali na rogu ulicy 50 metrów od Przychodni. Pałkarze narodowców byli doskonale wyposażeni w koktaile Mołotowa, kije, młotki, race i kominiarki. Tylko policja i minister Sienkiewicz „nie wiedzieli”, że atak zostanie skierowany na Przychodnię i „nie mogli interweniować”, by nie prowokować narodowców

- pisze „Czekając na zabójstwo” Sergio de Arana, badacz rynku i autor audycji w TOK FM.

Zachęt ze strony polityków i publicystów prawicy  jest wiele, jak choćby to – pożal się boże – posła PiS (z wykształcenia adwokat) Bartosza Kownackiego:

Płonie pedalska tęcza na Placu Zbawiciela. Ciekawe ile jeszcze kasy wyda bufetowa na jej renowacje zanim zdecyduje się ją usunąć.

Władze czekają na zabójstwo. Pytanie: kto z nas padnie trupem pod ciosami „katolików”, endeków, „patriotów”. Kto?


Źródło: rimbaud.blog.pl

czwartek, 11 lipca 2013

Pokłosie incydentów narodowców: pobicie socjologa



We Wrocławiu doszło do aktu przemocy, który jest pokłosiem incydentu podczas wykładu Zygmunta Baumana na Uniwersytecie Wrocławskim, a dopuścili się go narodowcy z NOP i kibole Śląska.

Dostali placet od polityków prawicy, także PiS, oraz publicystów typu Ziemkiewicz (publicysta "Do Rzeczy" dla Fronda.pl - 24.06.2013: - Przyznać natomiast trzeba, że Bauman jest postacią – delikatnie mówiąc – taką, której należy wypominać jej przeszłość), którzy tego rodzaju zdarzenia usprawiedliwiają i ignorują.

Socjolog i kurator Muzeum Współczesnego Wrocław, Bartłomiej Lis, został zaatakowany w nocy z soboty na niedzielę przez bandytów, gdy z przyjaciółmi stał na przystanku. Próbował uciekać, lecz ma twardnienie rozsiane i nie jest na tyle sprawny, aby skutecznie się salwować. Bandyci tłukli go pięściami po twarzy, przy tym używając słowa "pedał". Po pobiciu odeszli skandowali "Hej, Śląsk".

Socjolog wyszedł ze szpitala, ma opuchniętą twarz, lecz nie chce się chować, nie chce się bać. Wszak kibolom, endekom, narodowcom, właśnie o to chodzi, aby wzbudzać bojaźń, aby inni się ich bali. Nie wychylali się. To jest pierwsze pokłosie incydentów zainicjowanych przez narodowców, którzy dostali przyzwolenie, a tak naprawdę sygnał, że mogą dokonywać burd w imię "wolności manifestowania" i wyrażania "zdecydowanej postawy".

Taka "debata" publiczna zaczyna krwawić, jest obijana po twarzy.

Źródło: Kolaps